To jest Twiggy. Ikona mody lat 80. Dla mnie ona rządzi, jeśli chodzi o styl. Oczywiście teraz jest starą, pudrowaną blondyną, ale kiedyś była extra. Ja po prostu ubóstwiam modę lat 80. Hard rockowców lub wcześniejszych - hippisów czczę pod względem ubioru. Zachowania w dużej mierze też ;d.
czwartek, 28 kwietnia 2011
Oaza.
Nom dziś byłam na oazie. Gadaliśmy o medalionach i takie tam, no i o wywoływaniu duchów, że to złe. I Ola opowiedziała, że ksiądz jej opowiadał o tym jak pewna kobieta odprowadzała mamę do kościoła i wychodziła, i kiedyś księża, kiedy wychodziła pobłogosławili ją krzyżem, a ta się odwróciła i powiedziała męskim głosem: nigdy więcej tego nie rób! Matko teraz chodzę jak jakaś naćpana, no może nie aż tak, ale strasznie się przejęłam.
Tak czy siak nie wywołujcie duchów ;d.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Hej.
Sorry, za przerwę w pisaniu. We czwartek byłam z dziewczynami na SPADKU. Zawaliste rzeczy kupiłam, niedługo dodam zdj, a konkretnie jak wyschną ;d. Potem Ola się na mnie obraziła, za nie wiem co, ale już się pogodziłyśmy. I tak leci. Odkryłam kilka świetnych stronek, będę je wam stopniowo pokazywać. Oto jedna z nich:
Nie będę opisywała, sami zobaczcie jakie to świetne!
wtorek, 12 kwietnia 2011
?
Zwaliłam się dzisiaj ze schodów. Poza tym, że prawa połowa ciała zdrętwiała i była dziwnie ciężka przez jakiś czas nic mi nie jest. Dziwnie, coś ostatnio dużo takich sytuacji mi się zdarza.
Alicja Zielasko for Paprocki&Brzozowski.
Myślę, że znacie bloggerkę Alicję Zielasko. Prowadzi ona bloga Alice Point. Od niedawna można kupić bluzki, które zaprojektowała. Dostępne są one w internetowym sklepie Paprocki&Brzozowski, czyli tutaj. Sama mam ochotę zakupić tą bluzę, tylko skąd wynaleźć, 250zł. Może nakłonię mamę ;d. Macie tutaj zdjęcie bluzek, a ja idę na rekolekcje.
Zdjęcie zapożyczone z bloga Alice Point.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Ave.
No dzień warty opisania. Ze szkoły wywlekli nas do kościoła, bo rekolekcje. Ja tam nie mam nic przeciwko uczęszczania do kościoła - nawet chodzę na oazę i tak na marginesie mówię wam, że tam jest spoko, po prostu siedzi się i gada, ale zmuszanie ze strony szkoły, żebyśmy byli w kościele lekko mnie wkurza, a nawet bardzo. Z dziewczynami zwiałyśmy, ale oczywiście nie omieszkano sprawdzić obecność i się skapnęli, że nas nie ma. Trudno, jakoś wytrzymam gadanie na godzinie wychowawczej jacy to my jesteśmy i w ogóle. Potem odczepiłyśmy się z Olą od dziewczyn i poszłyśmy do niej, a jak od niej wracałam prawie potrącił mnie, uwaga... rowerzysta! A właściwie rowerzystka. Nieźle co? Taka była zdezorientowana, że musiałam stanąć na środku przejścia, żeby mnie wyminęła. Jakby to powiedziała Ola: ciota jebana ;d. Potem anglik, z którego pamiętam może 1/3 i odczulanie. Miło.
W dodatku jak zrobiłam sobie popcorn, okazało się, że jest jakiś zły czy coś i zrobiła mi się tylko garstka. Yyy.
W dodatku jak zrobiłam sobie popcorn, okazało się, że jest jakiś zły czy coś i zrobiła mi się tylko garstka. Yyy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)